Unia Miasteczek Polskich

 
  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Postulaty Unii Miasteczek Polskich w sprawie sytuacji finansowej samorządów

Email Drukuj PDF

 Unia Miasteczek Polskich
w sprawie sytuacji finansowej samorządów, ze szczególnym uwzględnieniem małych miast

 

Pomimo pogarszania się od kilku lat sytuacji finansowej  samorządów w Polsce, co spowodowane jest z jednej strony ograniczaniem przez władze państwowe wydajności źródeł naszych dochodów ( np. PIT), z jednoczesnym wzrostem stanowionych przez Państwo podatków (VAT, składka rentowa), a z drugiej strony: dramatycznie narastającymi trudnościami z realizacją zadań oświatowych – w warunkach postępującego niżu demograficznego, pogłębianego przez forsowaną przez MEN polityką szybkiego wzrostu uposażeń nauczycieli, a także coraz większymi kosztami realizacji starych i nowych zadań z opieki społecznej oraz wielkiego wysiłku finansowego samorządów związanego z absorpcją środków unijnych na inwestycje nie toczy się w Polsce  adekwatna do wagi tego problemu publiczna debata na ten temat. Do świadomości decydentów nie dotarło jeszcze, że najmniejsze i najsłabsze pod względem ekonomicznym samorządy już zaczynają tracić  tracić płynność finansową. Ich niski poziom dochodów własnych, wspierany w zbyt małym stopniu przez subwencje wyrównawczą i równoważącą nie jest w stanie wytrzymać w pierwszym rzędzie wzrostu płacowych wydatków oświaty. Na nic się zdadzą stosowane w takich razach programy naprawcze i proponowane przez Ministerstwo Finansów pożyczki. Mamy bowiem do czynienia z sytuacją, której nikt nie przewidział, że powody zapaści finansowej samorządów, zwłaszcza najmniejszych miast są od nich w praktyce niezależne. Chcąc dyskusję na ten temat wywołać Unia Miasteczek Polskich przedstawiła pod koniec ubiegłego roku swoje propozycje i postulaty do Rządu i Parlamentu, ukierunkowane na poprawę istniejącego stanu rzeczy.  W tym celu opracowaliśmy też materiały, które mogą być pomocne w dyskusji na ten temat. W materiałach tych na podstawie danych Ministerstwa Finansów dokonaliśmy porównania faktycznych dochodów w przeliczeniu na mieszkańca we wszystkich 2479 samorządach gminnych w całej Polsce, biorąc za podstawę wszystkie „nieznaczone” środki w budżetach gmin – tj. dochody własne ujęte we wskaźniku „G”, a w przypadku gmin objętych pomocą budżetu Państwa, także subwencje: wyrównawczą i równoważącą, dzięki którym może funkcjonować większość polskich samorządów. Rozpiętość  dochodów własnych ujmowanych we wskaźniku „G” na rok 2012 mieści się bowiem w przedziale od 254,30 zł w najbiedniejszej gminie Potok Górny do 38484 zł w Nowym Warpnie. W bieżącym roku średnia wysokość dochodów własnych wszystkich gmin – wg Ministerstwa Finansów- ma wynieść w Polsce 1196 zł. Dochody powyżej tej wysokości mają uzyskać 404 samorządy. Dzięki funkcjonującemu mechanizmowi wyrównującemu dochody w 2012 roku zdecydowana większość , bo aż 1819 gmin ma mieć dochód mieszczący się w przedziale od 1000 zł do 1200 zł. Z faktu, że z pomocy subwencyjnej nie korzysta tylko 177 gmin wynika więc postulat zachowania szczególnej rozwagi przy dokonywaniu jakichkolwiek zmian w tym zakresie. Ten generalnie rzecz biorąc dobrze funkcjonujący mechanizm  wymaga jednak pewnych korekt, przede wszystkim z tego powodu, że nie jest on dla wszystkich sprawiedliwy.

Z porównania załączonych do niniejszego stanowiska dwóch „rankingów” zamożności gmin: wg wskaźników „G” i „nG”( uwzględniającego dochody własne gmin oraz subwencje wyrównawczą i równoważącą) widać wyraźnie, że  mechanizm wyrównawczy nie poprawia kondycji finansowej szczególnie małych miast, relatywnie nawet ją pogarszając, bowiem większość z nich lokuje się na samym dole rankingów sporządzonego w oparciu o wskaźnik „nG”.   Niesprawiedliwość ta dotyka większość ze 158 miast, stanowiących siedzibę władz sąsiedniej gminy wiejskiej. Ich średni poziom dochodów własnych ujętych we wskaźniku „ G” wynosi 1088 zł. W wyniku zastosowania mechanizmu wyrównawczego wskaźnik ten rośnie do 1173 zł. Natomiast w przypadku 158 wiejskich gmin „obwarzankowych” poziom dochodów własnych „ G”  wynosi 882 zł, a po subwencyjnej „korekcie” wzrasta do 1215 zł. Uprzywilejowuje to tę kategorię gmin wiejskich, a to z tego powodu , że miasta będące siedzibą władz wiejskich gmin „obwarzankowych”, pomimo niższych dochodów na mieszkańca – chcąc nie chcąc – finansują z własnych budżetów  zadania, z których bezpłatnie korzystają także mieszkańcy sąsiedniej gminy wiejskiej. Dotyczy to w szczególności zadań z zakresu kultury, sportu, gospodarki komunalnej, a także oświaty. Coraz powszechniejsze staje się zjawisko fikcyjnego meldowania się w miastach mieszkańców sąsiednich gmin wiejskich, po to, by móc korzystać z przedszkoli, albo z mieszkań komunalnych finansowanych z miejskich budżetów, bo tych gminy wiejskie w większości przypadków nie oferują swoim mieszkańcom. W sposób niezasłużony uprzywilejowuje to tę część gmin wiejskich, nie tylko w stosunku do sąsiednich miast, ale także do zdecydowanej większości gmin wiejskich i miejsko-wiejskich, które - podobnie jak miasta - zmuszone są ponosić wszystkie koszty związane z utrzymaniem infrastruktury społecznej, w tym z  tworzeniem  i utrzymaniem kosztownej funkcji „centrum gminy”.  Przyszła korekta wyrównawczego systemu subwencyjnego, którego podstawą, oprócz poziomu dochodów własnych gmin winny być też koszty coraz dłuższego szeregu obligatoryjnych zadań własnych, powinna zmienić obecny, niesprawiedliwy dla małych miast stan rzeczy, przede wszystkim poprzez ograniczenie finansowego uprzywilejowania gmin „obwarzankowych”. Miasta te winny finansowo zyskać kosztem gmin „obwarzankowych”. W przeciwnym razie gminy te nigdy nie będą zainteresowane łączeniem się z dążącymi do tego celu miastami. Postulowane zmiany nie zwiększą puli środków w systemie , czego  słusznie domagają się dziś praktycznie wszystkie samorządy. W  trudnej sytuacji finansów publicznych naszego Państwa trudno jest dziś jednak oczekiwać radykalnie większego wsparcia z jego budżetu tak dla całego podsektora samorządowego, jak i poszczególnych jego części. Można jednak domagać się korekt w finansowym systemie wyrównawczym dla samorządów, po to by uczynić ten system bardziej sprawiedliwym i to nie tylko dla małych miast. Aktualny kształt systemu wyrównawczego w niektórych aspektach  jest 
 niesprawiedliwy nie tylko dlatego, że  w jego ramach udzielana jest pomoc bez uwzględniania z jednej strony faktycznej sytuacji samorządu otrzymującego pomoc ( np. gminy wiejskie z siedzibą władz  sąsiednim mieście), ale także z tego powodu, że z wyjątkiem dodatków mieszkaniowych pomija on także ponoszone przez samorządy koszty realizacji ważnych przecież  z punktu widzenia polityki Państwa zadań z zakresu opieki społecznej, kultury, sportu, a także edukacji przedszkolnej. Tylko z perspektywy małej biednej gminy widać, jakim ciosem dla jej finansów może być np. konieczność finansowania z jej budżetu pobytu w domu pomocy społecznej choćby tylko kilku jej mieszkańców. Ten system jest niesprawiedliwy także dlatego, że powoduje  niektóre nadmiernie uprzywilejowane w jego wyniku gminy , będące przecież swego rodzaju klientami socjalnymi budżetu Państwa bezkarnie praktykują jednocześnie w stosunku do swoich mieszkańców bardzo liberalną politykę podatkową.  Ministerstwo Finansów gromadzi co prawda dane dotyczące wysokości podatków lokalnych we wszystkich polskich gminach, ale nie wynikają z tego żadne konsekwencje. Za oczywisty błąd uważam, że fakt stosowania bardzo niskich stawek podatków lokalnych przez część gmin nie skutkuje dla nich obniżeniem subwencji wyrównawczej z budżetu Państwa, w myśl zasady, że pomoc udziela się tym, którzy sami chcą sobie pomóc. Obecny stan rzeczy jest niesprawiedliwy nie tylko dla części zamożniejszych gmin, ale także ich mieszkańców, którzy zwykle muszą płacić o wiele wyższe podatki lokalne niż mieszkańcy większości wysoko subwencjonowanych gmin. Co zaś się tyczy  uzupełniającej części subwencji wyrównawczej  uważam, że o jej wysokości dla otrzymującej  gminy winien także stanowić nie tylko poziom gęstości zaludnienia gminy, ale także wielkość jej dochodów własnych. W obecnym stanie rzeczy z subwencji tej korzystają słusznie nie tylko biedne, mało zaludnione np. bieszczadzkie gminy, ale także i te  bardzo zamożne. Jeśli np. dana gmina - z racji endogennych czynników rozwoju- osiąga poziom dochodów na poziomie średniej krajowej, to jest chyba więcej gmin w Polsce, dla których pomoc taka byłaby bardziej celowa. Znam takie gminy, których wskaźnik „G” wynosi  ok. 1500 zł i pomimo tego otrzymują 0,5 mln. zł subwencji wyrównawczej.

   Aby jednak zmodyfikować zasady subwencyjnej pomocy Państwa dla  samorządów  należy   jednocześnie  dokonać  zmian w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych i podatku rolnym. Ich ważną częścią  winno być wprowadzenie zamiast maksymalnych, referencyjnych ustalanych  ustawowo stawek podatkowych, których niezastosowanie skutkowałoby np. obniżeniem subwencji.  Co się tyczy podatku rolnego - do czasu wprowadzenia podatku dochodowego dla rolników,  należałoby np. rozważyć opodatkowanie gruntów rolnych nie w oparciu o cenę żyta, ale o hektary fizyczne, czyli w taki sam sposób, jak naliczane są dopłaty unijne.  Należy  też zmniejszyć z 2% do np.1% podatek od wartości całego majątku komunalnego z zakresu gospodarki wodno – ściekowej i odpadami. W obecnym stanie prawnym samorządy mają wystarczające instrumenty prawne, aby móc czerpać dochody z tego majątku poprzez prawo stanowienia wysokości opłat za usługi w tym zakresie. Opowiadam się jednak za tym, aby zmodyfikowany system dochodów własnych JST, w tym zwłaszcza wysokość stawek referencyjnych, uwzględniał taki poziom dochodów własnych, który w praktyce jest możliwy do zrealizowania. Niektóre stawki podatku od nieruchomości, np. za budynki gospodarcze, garaże wolnostojące, czy za grunt nierolniczy są bowiem dziś stanowczo zbyt wysokie dla małych miast i gmin wiejskich. Za rzecz konieczną uważam więc „kategoryzację” ustawowych stawek podatkowych z uwzględnieniem miejsca położenia nieruchomości - wyższe stawki powinny być w dużych miastach, niższe w mniejszych i gminach wiejskich lub mieć oparcie o poziom PKB w danym regionie.

 

Eugeniusz Gołembiewski

Burmistrz Kowala

Wiceprezes Unii Miasteczek Polskich

Członek Zespołu ds. Finansów Publicznych Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu